„Poradnik pozytywnego myślenia” – Czy rzeczywiście poradnik i czy pozytywnego myślenia?

„Nie chcę być już w niedobrym miejscu, gdzie nikt nie wierzy w pozytywne myślenie, miłość czy szczęśliwe zakończenia…”

Historia z pozoru banalna, która raczej nie wniesie nic nowego do naszego życia nie mówiąc już o konkretnej zmianie naszego postępowania…

Pat, który po rozstaniu ze swoją żoną trafia do szpitala psychiatrycznego. Przez zastosowane leki nie wie ile czasu minęło od momentu przyjęcia go do zakładu oraz wydaje mu się, że jego życie to film. Jest ogromnie zakochany w swojej byłej żonie – Nikki. To dla niej robi 100 pompek dziennie oraz biega w worku na śmieci. To dla Niej zaczyna czytać książki.

Tiffany załamana po śmierci jej męża. Nie potrafi znaleźć sobie miejsca, nie wie do końca co ma ze sobą zrobić. Aż nagle poznaje drugiego takiego jak ona – rozbitego człowieka, który nie potrafi poradzić sobie z rozstaniem.

…ale dla mnie ta historia ma tzw. drugie dno. Z jednej strony pokazuje nam jak miłość wpływa na ludzi. Pat z miłości do swojej żony, robi wszystko to co ona by od niego oczekiwała. Zmienia tryb życia, zaczyna uprawiać sport, chce mieć piękne ciało, zaczyna czytać jej ulubione książki. Zastanówmy się jak dużo jesteśmy w stanie zrobić dla drugiej osoby, po to by być może kochała nas bardziej. Jak bardzo jesteśmy w stanie się zmienić by dorównać oczekiwaniom swojej ukochanej/swojego ukochanego.  Za wszelką cenę chcemy stać się kimś innym, lepszym od nas samych. A z drugiej strony pokazuje jak destrukcyjnie na człowieka działa taka miłość – Pat trafia przecież do „psychiatryka”, nie bez przyczyny.

Kolejną rzeczą, którą uświadomiła mi ta książka, jest to że w najgorszych, najtrudniejszych sytuacjach nie możemy być sami. Człowiek cierpiący fizycznie i psychicznie ma tendencję do rozkoszowania się samotnością, do odtrącania pomocnej dłoni drugiego człowieka. Ale historia Pata i Tiffany pokazuje jak zbawienny wpływ ma obecność drugiej osoby i jak dzięki niej możemy pokonać to co najgorsze w naszym życiu.

„Boże nie prosiłem Cię o milion dolarów. Nie prosiłem o sławę ani władzę. Nie prosiłem nawet o to, bu Nikki przyjęła mnie z powrotem. Poprosiłem tylko o spotkanie. Jedną rozmowę twarzą w twarz. od wyjścia z niedobrego miejsca jedyne co próbowałem zrobić, to pracować nad sobą, próbować stać się tym, kim wszystkim nakazujesz – dobrym człowiekiem. I co mi to dało? W Boże Narodzenie biegam w deszczu po północnej Filadelfii- zupełnie sam. Dlaczego dałeś nam tyle historii o cudach? Po co nam filmy, jeśli życie dobrze się nie kończy? Co z Ciebie jest do cholery za Bóg? Chcesz, żebym był nieszczęśliwy do końca życia? Chcesz czy nie?”

Bądźcie permanentnie zaCzytani i mimo wszystko zaKochani :)

Magdalena

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>